Santiago Ramon y Cajal miażdży Freuda? :)

Jak trudno nam zaakceptować czyjeś odmienne poglądy? Jak często kiedy ktoś mówi o czymś z czym się nie zgadzamy, czujemy przemożną potrzebę, żeby udowodnić tej osobie, że się myli? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Zapewne zależy to od wielu czynników o charakterze osobowościowym, społecznym czy sytuacyjnym. O ile trudno więc jest jednoznacznie powiedzieć, jak często się to zdarza, o tyle dosyć blisko prawdy pewnie mogłoby być twierdzenie, że taki stan przytrafił się każdemu chociaż raz w życiu. Takie maleńkie, no może nie zawsze takie małe ukłucie. Taka chęć sprowadzenia kogoś na dobrą drogę, no albo przynajmniej pokazania całemu światu, że to ja mam rację. Czasami chęć owa może przeistoczyć się w regularną wojnę podjazdową, kiedy to ludzie nazbyt poważnie traktują swoje poglądy. Innymi razy może nami kierować przemożne pragnienie zemsty.

Tak właśnie stało się swego czasu pomiędzy Zygmuntem Freudem, twórcą psychoanalizy, a Santiago Ramonem y Cajalem, Noblistą, twórcą nowoczesnej neurobiologii. Co ciekawe poszło o teorię śnienia. Dla Cajala, ojca nowoczesnej neuronauki, człowieka, który wykazał istnienie neuronów teoria Freuda, mówiąca o tym, że sen jest spełnieniem życzenia, była po prostu stekiem bzdur. W korespondencji do swojego przyjaciela Juana Paulisa, Cajal tak pisał na ten temat:

Poza niezwykle rzadkimi przypadkami, niemożliwym jest zweryfikowanie doktryny opryskliwego i nieco egoistycznego wiedeńskiego autora, którego jak się zdaje od zawsze raczej bardziej interesowało stworzenie sensacyjnej teorii, niż pragnienie prostego przysłużenia się tworzeniu teorii naukowej.

Cajal, sam był zwolennikiem teorii w myśl której sny są losowo połączonymi strzępkami myśli. Według niej w trakcie dnia bardziej aktywne grupy neuronów męczą się, ustępując pola mniej wykorzystywanym grupom, które w nocy mogą „ćwiczyć” swoją aktywność. Sen wobec tego jest dla niego sumą losowych wyładowań w neuronach w korze mózgu. Jasno można tutaj zaobserwować przenikanie wczesnych idei neurobiologicznych.

Ideą Freuda Cajal był tak poirytowany i zniesmaczony, że postanowił przez ostatnie 16 lat swojego życia prowadzić notes, w którym notował i analizował swoje sny, w celu udowodnienia, że Freud nie ma racji.

Poniżej przytoczę (kursywą) kilka fragmentów z dziennika Santiago Ramona y Cajala opisujących sny, wraz z jego własnymi wnioskami oraz ogólnymi refleksjami. Miłej analizy 🙂

Sen drukarski

Znajduję się w drukarni dokonując korekty egzemplarzy książki na temat regeneracji. Zauważam, że brakuje wielu liter, brakuje założeń, sylaby przechodzą z jednej linijki do następnej. Jestem zdumiony i zawstydzony ilością tych błędów.

Niespójności. Nie sprawdzam szablonu książki w trakcie procesu wydawniczego, a raczej książkę, która już jest wydrukowana, przygotowana do sprzedaży i przetłumaczona na język angielski. Wobec tego moje poprawki nie mają żadnego sensu. Co więcej, książka, której kolejnej edycji nie chcę wydać została wydana 12 lat temu. Budzę się.

Silny ból głowy, wywołany dusznym gorącem, które odczuwam podczas sprawdzania błędów, które są już nie do uniknięcia. Jestem w Jace.

To nie może być wyjaśnione przez Freuda.

Nie ma tutaj nic innego, jak tylko przywołanie wydarzenia z przeszłości z zakłóceniami.

Wyobrażam sobie, że jestem prasą Pueyo, na której nie drukowano książki. Nowe nieścisłości.

W ramach innego snu:

Jestem na wieczornym przyjęciu dyplomatycznym i kiedy wychodzę spadają mi spodnie.

Cajal, zdawałoby się nieco ironizując pyta: Czy to jest pragnienie?

Spójrzmy na jeszcze jeden sen:

[Posiłek z żoną inżyniera]

Zostałem zaproszony do domu inżyniera. Jego żona obserwuje jak jem z apetytem. Jest zaskoczona i gratuluje mi, ponieważ słyszała, że byłem chory, na diecie i że jem niewiele. Rozmawialiśmy o jej mężu, człowieku zatrudnionym w szkole, której nie znałem. Z uwagi na nieznajomość wydziału wspominam sensownie: Proszę wybaczyć, ale prawie zupełnie nie znam profesorów ze szkoły inżynierii obywatelskiej.

Niespójności: Od wielu lat nie jadam poza domem. Nie znam żony żadnego inżyniera dostatecznie blisko, żeby zaprosili mnie na obiad.

– można by powiedzieć V jest chory. V zwykle nie ma apetytu. Dobrze się odżywiaj V. Z tego powodu sen ów jest spełnieniem życzenia.

W moim śnie jednak nie ma elementów {tutaj Cajal zostawia puste miejsce}, które mogłyby być zinterpretowane przez Freuda. Co zresztą, częściami elementami stresującymi? Czy powinniśmy je odnieść do nieświadomych wspomnień? Takie działanie podważałoby hipotezę Freuda. Niezależnie od tego, czy pojawiają się one w ramach stresujących wydarzeń z przeszłości, nie zostaje tutaj zaspokojone żadne pragnienie. Osoba analizująca 80 z moich 100 snów musiałaby być bardzo subtelna i pokrętna, by móc dopatrzeć się w nich jakichkolwiek zaspokojonych pragnień.

Innymi razy prowadzę zajęcia albo występuję na konferencji.

Pragnienie? Nie. Praca, a w moim nawet coś więcej. Jest to nabyty nawyk, z którego nie korzystałem w przeciągu ostatnich 5 lat. Czy chciałbym, żeby teraz do mnie wrócił? Nie.

Nawet jednak gdyby było to prawdą, to i tak lepiej pasuje do mojej hipotezy. Komórki mózgowe przysposobione do tego zadania odpoczywają, przesycone doznaniami sensorycznymi, motorycznymi, oraz idealnymi wspomnieniami i co za tym idzie, odciążone są od swojej nadmiernej stymulacji. Nie zapominajmy o idealnej logice tych konferencji.

Fragmenty dziennika przytoczone za: http://nautil.us/issue/27/dark-matter/read-the-lost-dream-journal-of-the-man-who-discovered-neurons

Reklamy

Narkotyki – Protezy Duszy

28 lutego odbyła się w Krakowie ciekawa konferencja pt. „Narkotyki – Protezy Duszy”, z udziałem prof. Jerzego Vetulaniego, prof. Bogdana de Barbaro, prof. Krzysztofa Krajewskiego, oraz gościa specjalnego Aldo Vargasa-Tetmajera. Organizatorzy konferencji udostępnili zapis audio przy pomocy radiofonia.fm. Zapraszam do przesłuchania, link zamieszczam poniżej:

 

http://www.radiofonia.fm/podcast/embed/855

Witam…

ImageWitam wszystkich bardzo serdecznie na moim blogu. Decyzje dotyczącą powstania tego blogu podjąłem z bardzo prostej przyczyny. Powstał on mianowicie dlatego, że nie byłem w stanie znaleźć nigdzie w sieci podobnego miejsca.

W ramach tego blogu chciałbym w przyszłości dzielić się z wami wszystkimi moimi przemyśleniami dotyczącymi szeroko pojętej pracy z człowiekiem. Ponadto chciałbym się skupić na zagadnieniach dotyczących hipnozy, jako że są one mało, według mnie rozwijane w polskim internecie.

Będę się starał w przyszłości przybliżać kwestie związane z hipnozą, jej wieloma aplikacjami oraz związanymi z nią podejściami teoretycznymi. Chciałbym się również nieco pochylić nad szeroko dyskutowanymi w literaturze zagranicznej studiami przypadków oraz spróbować poddać je pwnym analizom.

Chciałbym też, żeby ten blog stał się miejscem, które umożliwi wymianę idei i poglądów.

Biorę się do roboty, co z tego będzie czas pokaże.

Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich przyszłych czytelników.

Hipnoza, Trans, Zmiana Osobista